wtorek, 24 listopada 2015

Rozdział V Noc

 Nina długo nie mogła zasnąć,wciąż przed oczami miała tę wykrzywioną w grymasie przerażenia twarz ciągle pamiętała te ślady krwi  ofiary. Na samą myśl robiło jej się niedobrze, ale jednak coś jeszcze utkwiło jej w pamięci... coś intrygowało dziewczynę, coś pamiętała, tylko czym jest to "coś"? Nastolatka przewróciła się z boku na bok. Chciała zapomnieć o tej sprawie kryminalnej. Gdy kiedyś marzyła o byciu taką jak Sherlock Holmes, czy choćby, jak Robinson (swoją drogą czemu Polak nazywa się Robinson Willson? Przecież to nie jest polskie imię, ani nazwisko!), wszystko wyglądało inaczej. Wyobrażała sobie zwykłą postać leżącą na podłodze, może troszkę krwi i siebie samą stojącą nad ciałem z zaciekawieniem badając pozornie nic nie znaczące rzeczy... nie wiedziała, że to będzie TAK wyglądało! Chciała już do domu, do rodziców. Może i to trochę dziecinne, ale czy to coś złego, że jeszcze jest dzieckiem? Najważniejsze jest to, by być sobą.
 Mogłaby teraz być pogrążona w sennych marzeniach o zostaniu wielkim detektywem, zamiast wspominać swoją pierwszą "porażkę", jak zaczęła nazywać reakcję jej organizmu na ofiarę. Nie chciała rozpatrywać tak poprzedniego dnia, ale coś nie dawało jej spokoju. Wreszcie odpuściła, i tak nie zaśnie tej nocy! Wyjęła laptopa i zaczęła przeglądać Internet. Bezwiednie wpisała w wyszukiwarce "Sherlock". Po chwili namysłu dopisała  "Fanfick pl". Miała nadzieję, że znajdzie coś ciekawego, ale znaczna większość historii, które w ten sposób poznała były jak dla niej co najmniej dziwne. Mystrade, Johnolck, Sheriarty,... czego to ludzie nie wymyślą? Właściwie jedno z opowiadań nawet jej się spodobało; Sherlolly nawet miało trochę sensu...  No nic, chyba lepiej będzie wrócić do lektury Sherlocka Holmesa... Chociaż nie! W cyklu książek są przecież SPOILERY do kolejnych odcinków serialu, poza tym, kryminały to nie jest najlepszy pomysł na książki w tym stanie. Cóż, chyba zostało nudzenie się i użalanie się nad sobą. Nina nagle wpadła na fantastyczny pomysł: rysunek. Wyłączyła komputer, włączyła światło i usiadła na łóżku. Zastanawiając się, która może być godzina, sięgnęła po swojego smartfona. Już po 2.30. Gdy nastolatka wyciągnęła kartki i ołówki zorientowała się, że powinna już dawno spać, a Maks, lub Rob mogą przebywać w okolicach jej pokoju i zobaczyć blask lampy, wyłaniający się ze szczelin nad i pod drzwiami. Dziewczyna zgasiła światło i chwilę siedziała w ciemności, nad pustą kartką. Wreszcie jej wzrok nieco przyzwyczaił się do panującego mroku, ale nie aż na tyle, by coś narysować. Od czego jest latarka, prawda? To jednak nie było takie proste, jak mogłoby się wydawać. Latarka nie świeciła idealnie nad rysunkiem. Trzeba było ją trzymać, tylko jak?! Gdy próbowała trzymać ręką, przypomniała sobie o rysunku i o tym, że ręka jest potrzebna do rysowania. Może jakoś głową? Przyciskała latarkę policzkiem do ramienia. No, dobra, może i miała wolne ręce, ale światło nie chciało padać na kartkę... i było niewygodnie. Po kilku godzinach, Nina już chciała się poddać i wrócić do próby zaśnięcia, usłyszała jakieś kroki w korytarzu. Czyżby Maks, albo Robinson zobaczył, że światło w pokoju nastolatki chwilę było włączone? Oby nie. Do jej uszu dotarł jeszcze jeden dźwięk. To Rob, prawdopodobnie rozmawiał przez telefon. Dziewczyna sprawdziła godzinę. Była 4:12. O tej porze chyba mogła już nie spać? Odsłoniła okno. Na dworze panował półmrok, a lampy uliczne już gasły. Teraz wykonanie rysunku nie sprawi jej większych problemów. Położyła kartkę na biurku i zaczęła nakreślać jakieś linie, żeby tylko nie myśleć o wczorajszej przygodzie. Na jej nieszczęście, detektyw mówił dosyć głośno, tak, że mogła wszystko idealnie usłyszeć. Mimowolnie dowiedziała się kilku kolejnych rzeczy na temat morderstwa z poprzedniego dnia.
~~~~
Od autorki: Przepraszam za tak długą przerwę w pisaniu! Ostatnio miałam dużo na głowie, a wolnej chwili- brak. Cały ten rozdział powstał podczas kilku nudnych lekcji. ;)  Na szczęście już mam trochę więcej czasu, więc kolejne rozdziały na pewno będą pojawiały się częściej.  Dziękuję, że ze mną jesteście. :)









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz