Rodzeństwo właśnie schodziło z promu. Serce Niny zaczęło bić szybciej. Byli już w Anglii. Ukochanej Anglii.
Kolejnym krokiem podróży było tylko dotarcie do stolicy. Gdy szli już do mieszkania Maksa, student jakby sobie coś nagle przypomniał.
-Nina, umiesz się dogadać po Angielsku?
-Jasne. Mam paru znajomych Sherlockians, z którymi często piszę i rozmawiam po angielsku, ale na wszelki wypadek mam słownik polsko-angielski.
-To dobrze.
- Zastanawia mnie tylko, czy uda mi się dogadać z Robinsonem... Jak go zobaczę, chyba zapomnę wszystkich angielskich słów i zwrotów!
-Nie szkodzi. - uśmiechnął się
-Jak to? Totalnie się ośmieszę przed swoim idolem!
- To już tu.- Maks otworzył drzwi i razem weszli do dosyć sporego przedpokoju, po lewej stronie widniały schody na wyższe piętro, a po prawej- wieszaki na ubrania i para jakichś drzwi.
-Idź na górę, ja zaraz wniosę twoje walizki.
-Sama sobie poradzę.
-Jak chcesz.- Na te słowa, dziewczyna zareagowała szerokim uśmiechem. Lubiła być samodzielna i niezależna, nawet taki drobiazg, jak pomoc przy wnoszeniu bagażu nieźle potrafił zepsuć jej humor. Powoli wtaszczyła na górę ciężką walizkę, torbę i plecak, które stanowiły cały jej bagaż. Zaraz miała spotkać swojego idola! Zaraz za dziewczynom, wszedł jej brat. Gdy byli już na piętrze, pokazał siostrze drzwi.
-To będzie twój pokój. Rozpakuj się i przyjdź do salonu- Sam poszedł do salonu, umiejscowionego na przeciw pokoju Niny. Nastolatka wbiegła do swojej tymczasowej sypialni i zaczęła jak najszybciej wypakowywać ubrania i schludnie układać je w szafie. Stwierdziła, że bluza, w której była nie jest dość dobrym ubraniem, jak na takie przeżycie. Założyła ładniejsze ciuchy, a gdy była już gotowa, rozejrzała się po pokoju. Po prawej stronie, od wejścia, widniało duże łóżko, na którym obecnie siedziała, obok widniała szafa. Na przeciw drzwi, było okno, a pod nim biurko i wygodne krzesło. Zaraz obok ustawiono mnóstwo regałów na książki. Ujrzała znane sobie tytuły, jak "Sherlock Holmes the study on scarlet", czy chociażby jej ulubioną powieść fantasy- "Hobbit" Większości książek nie znała, była jednak pewna, że spędzi przy nich połowę wakacji... Gdy już odetchnęła po podróży, poprawiła jeszcze fryzurę i wyszła z pokoju. Niepewnie przeszła przez korytarz, a gdy dotarła do drzwi, za którymi miała spotkać Robinsona, zdała sobie sprawę, że nie ma pojęcia, jak się z nim przywitać. Postanowiła improwizować. Weszła, zobaczyła rozległe pomieszczenie, w którym były umieszczone trzy wygodne fotele, sofa, stolik i parę innych rzeczy. Przy oknie stała postać ubrana w dżinsy, białą koszulę i czarną marynarkę. To był On- Robinson Willson.
-Hello- Zaczęła po angielsku. Na jej słowa, mężczyzna odwrócił się twarzą w stronę dziewczyny. Uśmiechął się i, nie odwracając od niej wzroku, zwrócił się z wyrzutem do Maksa.
-Nie powiedziałeś jej.- wypowiedział to zdanie idealną polszczyzną. Dziewczyna, bardzo zdziwiona, zrobiła dziwną minę.
-Witaj, ty musisz być Nina. Siadaj, rozgość się. -wskazał na fotel
-Jestem pana największą fanką! - usiadła
-Miło mi. Mów mi Rob.
-Mi mówiłaś, że wolisz Sherlocka Holmesa- droczył się Maks.
-Przymknij się!- w tej chwili wszyscy zaśmiali się szczerze.
-Zdziwiło cię, gdy użyłem języka polskiego.- Zauważył Robinson, kilka minut później. Nina przytaknęła.
-Pochodzę z Polski. Przyjechałem tu jeszcze jako dzieciak, ale dokładnie pamiętam swoją ojczyznę. Widzę, że ty nie marzysz o niczym innym, jak o ucieczce do Anglii.
-Jak ty to...
-Sztuka abdukcji.
-No, tak... Sherlock Holmes używał dedukcji, czym to się różni.
-Mylisz się, Holmes również posługiwał się abdukcją, tylko Conan Doyle się na tym nie znał.
-Czytałeś "Sherlocka Holmesa"?
-Oczywiście, jako dziecko, wyobrażałem sobie, że kiedyś też taki będę.
-Jesteś dokładnie taki, jak on... może tylko trochę bardziej... ludzki, nie jesteś narkomanem i nie grasz na skrzypcach... ale pod względem umysłu, jesteś taki, jak on!
-Bez przesady. -uśmiechnął się mimowolnie. W głębi serca, chciał to usłyszeć.
-Nie męcz tak Robiego, Nino. - rozkazał Maksymilian. Akurat, gdy to powiedział, zadzwonił telefon.
-Wybaczcie na chwilę- Robinson wyjął swojego smartfona i wyszedł z salonu. Po kilku minutach wrócił do rodzeństwa, które znów się o coś sprzeczało.
-Nowa sprawa. Maks, zbieraj się.-nakazał krótko detektyw.
-Jasne- Maks wstał z fotela, a Nina niepewnie zapytała:
-Też mogę iść?
-Niestety, jesteś nieletnia, a sprawa jest poważna... to morderstwo, no wiesz, nie mamy prawa cię tam zabrać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz