niedziela, 1 listopada 2015

Rozdział III Czy uda się jej namówić detektywa?

-Maks! Powiedz mu coś! Ja muszę z wami pójść!- Dziewczyna miała już łzy w oczach
-Nie. Jesteś zbyt młoda. Co ja powiem naszym rodzicom, gdy coś ci się stanie!? Mordercy jeszcze nie schwytano. Może dalej się gdzieś tam czaić.
-Nino, zrozum, zamordowana osoba...ten obraz może ci pozostać w pamięci przez długie lata.-powiedział Robinson, czułym głosem.
-Mam 16 lat! Jestem dorosła... Nie jestem już dzieckiem!
-Jesteś dzieckiem. Koniec tematu. Idź do swojego pokoju. Wrócimy niedługo.- Maks zaczął zachowywać się jak jej ojciec, nie brat, ale trudno się dziwić, młodzieniec czuł się odpowiedzialny za siostrę.
-Nie!-dziewczyna się nadal sprzeciwiała. Robinson usiadł obok niej i objął nastolatkę ramieniem, co bardzo ją zdziwiło.
-Z własnego doświadczenia wiem, jak to jest: całymi latami miałem przed oczami obraz zmasakrowanego ciała. Byłem wtedy w twoim wieku... może nawet byłem trochę starszy. Uwierz mi, nie chcę, żebyś ty też przez to przeszła.
-Jeżeli zostanę tu, obiecuję, że znajdziecie mnie tu martwą!- sprytnie zaczęła szantażować mężczyzn.- Podetnę sobie żyły, albo wyskoczę z okna, gdy wy tylko wyjdziecie z domu. Będziecie mnie mieli na sumieniu!-  gdy to powiedziała, Maks i Rob wymienili porozumiewawcze spojrzenia.
-Poczekajcie chwilę. Zadzwonię do Haywarda, zapytam, czy jest aż tak źle- powiedział wreszcie detektyw i znów wyszedł z pomieszczenia.
-Kim jest Hayward?
-Policjantem, pewnie prowadzi tę sprawę.- Maks zaczął już zakładać kurtkę przeciwdeszczową
-Jesteś kimś w rodzaju dr. Watsona?
-Powinnaś odpocząć od Sherlocka Holmesa. Zaczyna wypalać ci mózg- Dziewczyna spiorunowała brata wzrokiem i spojrzała na niego z dezaprobatą, ale tylko zapytała:
-Czy Robinson jest detektywem doradczym?
-Tak, w pewnym sensie.- oboje usłyszeli głos Willsona:
-Możesz z nami iść zbieraj się- mówiąc to, Rob ubrał buty i złapał za swój czarny parasol. Dziewczyna  nie mogła powstrzymać szerokiego uśmiechu, który rozjaśnił jej twarz.









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz