Jeżeli nie chce Ci się czytać przeprosin i usprawiedliwienia długiej nieobecności, przejdź od razu do rozdziału, kilka linijek w dół :)
Na wstępie, przepraszam, że długo nie pisałam. Przepraszam, że tak często muszę was za to przepraszać. Wena twórcza ulicą nie chodzi, po za tym, czasu miałam niewiele, po za tym, miałam drobne problemy i dużo nauki... Mam nadzieję, że mi wybaczycie i obiecuję poprawę.
Jeszcze raz przepraszam i życzę miłego czytania.
KONKURS: W rozdziale są lekkie nawiązania do kilku książek, seriali i samych w sobie aktorów. Za poprawne odgadnięcie jak największej liczby mogę wymyślić jakąś nagrodę. Np. rysunek ze zdjęcia.
Każde nawiązanie pisane osobno. Przykładowa odpowiedź: "Amy- Doctor Who". Odpowiedzi i ewentualne pytania proszę umieszczać w komentarzach. Powodzenia! :)
Każde nawiązanie pisane osobno. Przykładowa odpowiedź: "Amy- Doctor Who". Odpowiedzi i ewentualne pytania proszę umieszczać w komentarzach. Powodzenia! :)
________
Nina prowadziła właśnie wesołą dyskusję z bratem i Robinsonem, gdy jej telefon dał o sobie znać.
- Przepraszam na chwilkę- powiedziała, po czym wyszła z pomieszczenia i odebrała. Oczywiście, dzwoniła do niej jej przyjaciółka, Katy by zapytać, czy dziewczyna może wyrwać się na pizzę. Nina odparła, że może i zapytała o godzinę i miejsce spotkania. Gdy uzyskała odpowiedź, obiecała, że stawi się nawet przed czasem.
Weszła do salonu.
- Idę na pizzę ze znajomymi.
- Z kim? - zapytał Maks
- Ze znajomymi - powtórzyła z lekką irytacją w głosie
- Ok, nie zatrzymuję cię już. Pa. Baw się dobrze
- Na razie. Będę późno.
Dziewczyna wyszła z domu i skierowała się na miejsce, w którym była umówiona. Stało tam piętnaścioro nastolatków w wieku od 14, do 17 lat, różnej płci i narodowości. Większość twarzy była jej znajoma. Od razu rozpoznała Katy, Bena i Rose z Anglii, Sally z Australii, Petera ze Szkocji, Arthura z Ameryki... Byli tam również: Sophie, George, Alex, James, Carlton, Sarah, Clara, Alice, których narodowości nie znała i jakaś dziewczyna, która akurat stała do niej tyłem.
Podeszła do grupy przyjaciół, którzy wesoło ją powitali. Teraz mogła dostrzec oblicze dziewczyny. Obie zamarły. Była to, bowiem Łucja, jej znienawidzona koleżanka jeszcze z podstawówki.
- Nina, co ty tu robisz?! - zdziwiła się znajoma
- Nie spodziewałam się, że cię tu spotkam. Od kiedy interesują cię kryminały, przecież zawsze...
- Nie kończ, wiem. Przepraszam. Mogę ci je odkupić. - Przerwała jej Łucja z przepraszającym uśmiechem
- Nie musisz. Ja też nie byłam dla ciebie najmilsza.
- To prawda. - obie się zaśmiały. Przypomniały im się te wieczne kłótni i docinki.
- Między nami zgoda? - zapytała uśmiechnięta Nina
- Jasne.
- Zważając na to, że tylko my tu potrafimy mówić po Polsku, powinnyśmy używać Angielskiego...
- Tak, wiem. Po prostu... to, że zobaczyłam znajomą twarz, było dla mnie wielkim zaskoczeniem.
- Czyli nikogo tu nie znasz? Ja znam wszystkich. - uśmiechnęła się Nina
- Przyjechałam tu z Sally. To moja daleka krewna. Dokładniej córka siostry stryja, męża syna kuzyna mojej babci od strony mamy.
- Nie wiedziałam, że masz rodzinę w Australii.
- A ty, Nin, mieszkasz w hotelu, czy u kogoś znajomego?
- Mój brat, Maks wynajmuje mieszkanie z przyjacielem.
- A dałabyś mi adres? Wpadłabym kiedyś.
- Jasne. - dziewczyna wyciągnęła notes, wyrwała kartkę i napisała coś na niej, później wręczyła znajomej.
- Dziękuję. Przyjdę w środę, po południu, ok?
- Ok. - w tym momencie zorientowały się, że grupka przyjaciół już zaczęła iść w stronę pizzerii.
- Chodźmy, bo nam uciekną. - Nina kiwnęła tylko głową. Gdy zrównały się już z towarzyszami, spojrzała jeszcze raz za siebie. Coś ją niepokoiło. Ciągle widziała jakiś cień.
- Nina, dawno cię nie widziałem - powiedział Ben. -Co tam u ciebie?
- Wszystko ok. - powiedziała lekko zamyślona.
- Widzieliście nowy zwiastun odcinka specjalnego? - zapytała Łucja
- Jasne! Był genialny. Ten klimat, wygląd postaci... po prostu nie mogę się doczekać stycznia! - Wypowiedziała się Sally z wyraźnym uśmiechem.
- Czemu zawsze musimy tyle czekać?
- Może dlatego, że na stworzenie czegoś wspaniałego potrzebny jest czas. Dużo czasu. Na ten przykład rysowanie. Jak wiecie, zajmuję się portretowaniem. Jeden rysunek powstaje czasem kilkanaście godzin. - Wtrąciła Nina.
- To gdzie ta pizzeria?
- Już niedaleko. O, za tym zakrętem. - młodzież wreszcie dotarła do celu. Weszli. Pomieszczenie było duże. ściany pokryte były odcieniami kawowo-brązowej farby. Stoliki, jak i reszta mebli były drewniane. Chyba dębowe. Grupka przyjaciół ulokowała się w przytulnym kącie. Przeczytali menu i zamówili sobie jedzenie. Pizza była wyśmienita. Nina pierwszy raz od długiego czasu była szczęśliwa. Była wśród przyjaciół, pogodziła się z dawną znajomą, a całokształt spotkania- lepszy, niż w jej marzeniach.
Nastolatka samotnie wracała do mieszkania. Znała drogę na pamięć. Było już ciemno. Tylko latarnie uliczne świeciły na dziewczynę i wskazywały jej drogę. Z niezadowoleniem zauważyła, że wieczorny chłód smaga ją niemiłosiernie po odkrytych rękach. Wcześniej nie spodziewała się, że wypad aż tak się przedłuży. Wyjęła telefon z kieszeni. Była 22.37. Na ekranie smartfona pojawiła się informacja o nieprzeczytanych wiadomościach. Pierwsza z nich: "Gdzie ty jesteś, młoda? Zaczynam się martwić. -Maks", druga: "Co tam u ciebie, córciu? Dobrze się bawisz w Anglii? Opiekujesz się bratem?"- ten SMS był od taty. Pewnie razem z mamą wrócili już z wakacji. Kolejny: "Młoda jest już po 20. Wszystko gra? -Maks"... Nadopiekuńczy braciszek! Czy on zawsze musi się aż tak martwić?!
Zanim Nin się obejrzała, była już pod drzwiami do mieszkania. Weszła.
- Już się martwiłem, że kosmici cię porwali! - uśmiechnął się Maks na przywitanie.
- Kosmici?
- No, wiesz... Dalekowie, Cybermani, Władcy czasu, Cisza...
- Że co?
- Wybacz, pokazałem twojemu bratu pewien serial... - podszedł do rodzeństwa Rob. - Nie sądziłem, że aż tak mu się spodoba.
- Tia... To może już pójdę do mojego pokoju.
- Czekaj. Podobało się spotkanie? - Zatrzymał ją detektyw
- Kosmici?
- No, wiesz... Dalekowie, Cybermani, Władcy czasu, Cisza...
- Że co?
- Wybacz, pokazałem twojemu bratu pewien serial... - podszedł do rodzeństwa Rob. - Nie sądziłem, że aż tak mu się spodoba.
- Tia... To może już pójdę do mojego pokoju.
- Czekaj. Podobało się spotkanie? - Zatrzymał ją detektyw
- Było cudownie. Jest już prawie 23. Jutro wam opowiem.
- Dobranoc, młoda.
Nina weszła do sypialni. Rzuciła torbę w kąt i się przebrała. To był długi i męczący dzień- z tą myślą i szerokim uśmiechem na twarzy zasnęła.
- Dobranoc, młoda.
Nina weszła do sypialni. Rzuciła torbę w kąt i się przebrała. To był długi i męczący dzień- z tą myślą i szerokim uśmiechem na twarzy zasnęła.
_______
Ten rozdział dedykuję mojemu znajomemu o ksywie Sherl, który nie mógł się doczekać poznania dalszych losów Niny.