piątek, 30 października 2015

Rozdział I- podróż Niny

 - Ile jeszcze mam czekać, Nin?! Zaraz się spóźnimy!- piękna, ciemnowłosa nastolatka usłyszała zniecierpliwiony głos swojego 19- letniego brata.
-Już idę!- Krzyknęła dziewczyna wsadzając do plecaka swoją ulubioną powieść autorstwa Arthura Conan Doyle, i wybiegła z pokoju, dzierżąc walizkę. Ubrała buty i kurtkę.
-Znów wzięłaś tę idiotyczną książkę, prawda?- Rodzeństwo było już w pociągu.
-A co cię to obchodzi!? Mam 16 lat. Nie ty decydujesz, co czytam, jasne? - wycedziła przez zęby, z miną wyrażającą chęć zamordowania starszego brata. - Nic się nie zmieniłeś...-dodała po chwili
-A ty stałaś się jeszcze wredniejsza, siostrzyczko- droczył się Maksymilian z szerokim uśmiechem na twarzy. Zapadło milczenie. Nina chciała coś mu odpowiedzieć, ale nagle zobaczyła bardzo piękny krajobraz za oknem. "cudownie tu", przemknęło jej przez myśl. Po chwil, gdy jej zachwyt nieco przygasł, wyjęła telefon i, niespiesznie, zaczęła przeglądać internet, zapominając o docinkach brata. Maks patrzył na nią chwilę, po czym zajął się własnymi sprawami; Mimo tego, że eskortował siostrę, to jeszcze miał masę pracy,  w końcu student nigdy nie odpoczywa. Gdy skończył, spostrzegł, że zaraz będą na miejscu.
- Szykuj się, zaraz wysiadamy.- na te słowa jego siostra zdjęła słuchawki i włożyła je do walizki
-Później na prom i do Londynu?- zapytała podekscytowana nastolatka
-Tak, w dużym skrócie
-Powiesz mi... jak tam jest?
-Bardzo fajne miasto, myślę, że ci się spodoba. W końcu chcąc, nie chcąc musisz tam spędzić kolejne dwa miesiące.
-Czy ten detektyw, o którym ostatnio było głośno, mieszka w stolicy?
-Detektyw? Chodzi ci o Robinsona Willsona?
-Nie, o Sherlocka Holmesa, wiesz?!- powiedziała sarkastycznie - oczywiście, że o Willsona
-Mieszkam z nim.
-Co takiego!?
-No... Jest moim współlokatorem. Trochę dziwny facet, ale da się przyzwyczaić...
-Będę pod jednym dachem z największym detektywem naszych czasów?- nie dowierzała
-Jeśli tak to rozumiesz...- w tym momencie pociąg się zatrzymał. Rodzeństwo zgodnie wstało i wyszło z pojazdu. Maks i Nina niespiesznie poszli na pizzę, a później na prom.
  Nina pierwszy raz płynęła do Anglii. Dziewczyna była bardzo podekscytowana. W końcu miała wreszcie znaleźć się w mieście Sherlocka Holmesa, które tak idealnie opisał Conan Doyle, w domu, w którym obecnie mieszka Robinson Willson, w mieście, które tak pokochała, oglądając ulubiony serial o Holmesie, czytając "Piratikę", czy chociażby rozmawiając ze znajomymi stamtąd. W przyszłości ma zamiar tam zamieszkać, może jej się uda, kto wie...- gdy tak rozmyślała, kołysana lekkimi falami, jej brat kontynuował pracę na studia. Dziewczyna nagle przypomniała sobie o swoich szkicach. Szybko wyjęła z walizki szkicownik i przybory do rysowania. Zagłębiła się w sztuce, a jej dłoń powoli kreśliła na kartce kolejne linie, z których po kilku godzinach, spędzonych z ołówkiem w ręce, wyłoniła się postać, a właściwie portret jakiegoś mężczyzny. Dokonała kilku poprawek... tak, teraz już było widać- narysowała ulubioną postać z ukochanego serialu- Sherlocka. Spojrzała krytycznym wzrokiem na dzieło i je podpisała. Wciąż rozmyślała o sowim idolu. Nie mogła się doczekać, żeby go poznać. Miała nadzieję, że Robinson Willson choć trochę przypomina Sherlocka Holmesa.
_____



Szkic Niny













2 komentarze:

  1. Może podzielicie się ze mną swoją opinią? 😉 podoba się blog?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ślicznie! :D I jest trochę Sherlocka - czuję, że mi się spodoba :) Lecę czytać następny rozdział! ^^

    OdpowiedzUsuń