W mieszkaniu czekał na nią Rob, gdy dziewczyna weszła do środka wprowadzona przez policjanta, Hayward zamienił z detektywem kilka zdań, po czym wyszedł.
Nina była pewna, że za raz Robinson weźmie ją na rozmowę. Tę nieprzyjemną rozmowę, którą zawsze musiała odbywać z rodzicami, gdy coś "nabroiła" (nawet, jeśli to Maks na nią zwalał całą winę!). Przypomniało jej się dzieciństwo. Nagle zadzwonił jej telefon.
-Przepraszam na chwilę- powiedziała, a widziawszy jego skinienie głową, wyszła i odebrała. To Katy, jej przyjaciółka. Obie należały do Sherlockians*, obie były równie świrnięte. Odbyły krótką rozmowę (oczywiście, po angielsku); Okazało się, że grupka Sherlockians chce razem z nią wyjść na pizzę i pogadać o najnowszym zwiastunie (faktycznie, zwiastun robił wrażenie). Nina powiedziała, że nie jest pewna, czy będzie mogła wyjść i jak się dowie, napisze SMS-a.
Nastolatka z powrotem weszła do pomieszczenia. Panowała chwilę pełna wyczekiwania cisza.
-Przepraszam.
-Następnym razem powinnaś bardziej uważać.- zaśmiał się- Drzwi skrzypią.
-Em... Dobrze
-Mam jednak nadzieję, że nie będzie następnego razu. -uśmiechnął się
-Dobrze.
-Obiecujesz?
-T..tak
-Podobno masz coś nowego, w sprawie śledztwa. - uśmiech Robinsona był coraz większy
-Tak, nie wiem, czy to istotne...
-Jestem pewien, że tak.
-Więc, gdy byłam w parku, zobaczyłam Maksa, z jakąś kobietą.
-Lily, jego narzeczona.
-Skąd wiesz... z resztą nieważne. Chwilę na nich patrzyłam, zastanawiając się, czy są parą, i przypomniałam sobie ofiarę... a właściwie jej biżuterię. Ona miała na sobie obrączkę, więc to raczej niemożliwe, żeby nie miała żadnej rodziny, przyjaciół, czy bliskich.
-Faktycznie! - powiedział zamyślony- Nie wpadłem na to, by patrzeć na jej biżuterię. Jaki ja byłem głupi! Twoje spostrzeżenie bardzo pomoże w śledztwie. Rzuciłaś sporo światła na tę sprawę**- zacytował.
-Naprawdę- zdziwiła się nastolatka
-Tak. Dziękuję.
-Czyli nie gniewasz się, że uciekłam?
-Nie... chyba powinienem cię zganić za nieposłuszeństwo... Nie nadaję się na opiekuna. Jestem wdzięczny za info.
-Nadajesz się! Przynajmniej bardziej niż Maks...- dodała po chwili.
-Nie sądzę, brat bardzo o ciebie dba, czuje się za ciebie odpowiedzialny.
-Czyli odpowiedzialność polega na wrzeszczeniu za wszystko co zrobię i traktowaniu mnie jak pięciolatkę?
-Jestem pewien, że chce dla ciebie jak najlepiej, tylko tego nie okazuje. Daj mu szansę. Pogadam z nim o tym.
-Dzięki.
-Wracając do sprawy, czemu zawsze obrączka?
-Pewnie śluby sprzyjają morderstwom- oboje zaśmiali się szczerze
-Dla tego nie mam zamiaru się żenić.
-Nie bądź, jak Sherlock: nieczuły, pozbawiony choć odrobiny miłości i oschły.
-Musisz przyznać, że przyjacielem był dobrym...
-Jako eksperyment mógłby sprawdzić, jak długo może przeżyć powieszony człowiek, a John byłby "pod ręką".
-Nie przesadzaj, Nin.- Oboje znów się śmiali, gdy wszedł Maks, dziwnie wesoły.
-Hejka- przywitał się.
-Czemu nic mi nie powiedziałeś?
-O czym ?
-Chyba jako siostra powinnam wiedzieć, że planujesz swój ślub!
-Nie, czemu?
-Eh... jestem twoją siostrą- powiedziała powoli, z naciskiem na ostatni wyraz
-I?
-Powinnam wiedzieć takie rzeczy...
-Czemu?- wyraźnie się droczył
-Szczerze mówiąc, nie wiedziałam, że jesteś aż taki tępy!
-Doprawdy?
-Tak.
-Maks, twoja siostra- Zaraz mnie wyda?- Bardzo pomogła nam w śledztwie.- Uff-To prawda? -Zapytał ją starszy brat
-Tak.
-Brawo. Ja pomogłem w połowie śledztw Roba.
-Wcale nie. Jeszcze nigdy mi nie pomogłeś.- zaprotestował detektyw
-No, dobra, ale to dzięki mnie miał kawę... Ja robiłem mu zakupy.
-To również nie prawda- stwierdził Robinson- sam sobie kupowałem kawę.
-Towarzyszyłem mu przy kilku sprawach, żeby nie był samotny.- Nina spojrzała na Robinsona, on tylko pokiwał głową na znak protestu
-Sam błagałeś, żeby mi towarzyszyć.
__
*Sherlockians- fani serialu "Sherlock"
** Sherlock Holmes często mówił o "rzucaniu światła na jakąś sprawę"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz