Nina
spędziła już w Anglii niecałe dwa tygodnie. Chodziła ze znajomymi
Sherlockians* zwiedzać miasto, czy choćby zjeść pizzę. Dziewczyna
zaczęła się przyzwyczajać do londyńskiej pogody, a Robinson z idola
przekształcił się w przyjaciela. Nadal pamiętała jednak swoje pierwsze
i, najprawdopodobniej ostatnie śledztwo. W głębi serca chciała jednak rozwiązać jakąś zagadkę kryminalną (choćby nawet tę, która pozostała w martwym punkcie).
Poprzedniego dnia poważnie pokłóciła się z Maksem. Była wściekła i bezradna. Pod wpływem nagłego
impulsu postanowiła uciec od Maksymiliana, nie wiedziała gdzie, nie
miała zbyt dużo pieniędzy, ale to nie było ważne, najważniejsze, żeby
być jak najdalej brata.
Napisała krótki list, który położyła w widocznym miejscu swojego pokoju. Brzmiał mniej więcej tak:
" Jeżeli to czytasz, pewnie jestem już daleko. Nie szukajcie mnie. Mam serdecznie dosyć atmosfery panującej w tym mieszkaniu, mam dosyć Maksa. Żegnam. Nina"Zdesperowana dziewczyna założyła czarną bluzę z kapturem i upięła włosy w kucyka. Wzięła kilka niezbędnych rzeczy. Po chwili namysłu, chwyciła również przybory do rysowania i kilka kartek.
Wyczuła moment, w którym jej brat wyszedł, a Robinson siedział w salonie, na kanapie. Rozmyślał. Dziewczyna cicho wymknęła się z pokoju i bezszelestnie zeszła po schodach. Cichutko otworzyła drzwi, które stawiały zdradziecki opór. Udało się, była na zewnątrz. Pozostało tylko zamknąć drzwi. Te nagle skrzypnęły. Nastolatce wydawało się, że ten dźwięk jest na tyle głośny, że mógłby obudzić zmarłego.
Nina szła bezcelowo ulicami Londynu. Jej oczom ukazało się muzeum Sherlocka Holmesa. "Baker street 221 B"- pomyślała podekscytowana. To może wydać się głupie i dziecinne, ale całe życie marzyła, by wreszcie znaleźć się pod tym adresem, bowiem Sherlock Holmes mieszkał właśnie pod Baker st. 221B! Chwilę wachała się, czy wejść, ale w końcu zdecydowała, że zrobi to przy najbliższej okazji. Spacerowała dalej. Po jakimś czasie znalazła się w przepięknym parku. Usiadła i położyła torbę obok siebie. Nagle zobaczyła jakieś dwie sylwetki. Nie wierzyła własnym oczom. Kilkanaście metrów przed nią był Maks, z jakąś dziewczyną! Nagle ją olśniło. Dwa tygodnie wcześniej nie mogła sobie czegoś przypomnieć, teraz wreszcie jej się udało, ale nie było na to czasu! Jeżeli Maks ją tu zobaczy, zaczną się pytania i podejrzenia, a brat szybko odgadnie, że nastolatka uciekła. Nina nie mogła do tego dopuścić. Złapała za torbę i szybko wybiegła z parku. Na jej nieszczęście, był tam niejaki Hayward, policjant, którego poznała na miejscu zbrodni. Zauważył ją.
-Co ty tu robisz, młoda damo?! Wszyscy cię szukają.
-Ja...
-Robinson poweidział, że zwiałaś! Idziemy.
-Pamięta pan tę nierozwiązaną sprawę?
-Tak
-Chyba już coś wiem, podobno kobieta nie miała żadnej rodziny, przyjaciół, ani bliskich...
-Idziemy!- powtórzył funkcjonariusz i zaprowadził ją do samochodu policyjnego.
-Jedziemy radiowozem?!- Dziewczyna nie mogła w to uwierzyć
-Coś ci się nie podoba?- to pytanie zostało bez odpowiedzi. Całą drogę jechali w milczeniu. Jaki wstyd! Podróż wydała się Ninie wiekami podobno, gdy się czegoś boimy, chcemy, by stało się to jak najszybciej. Dziewczyna przekonała się o tym na własnej skórze. Wreszcie byli na miejscu. Nastolatka niepewnie otworzyła drzwi do mieszkania. Bała się reakcji detektywa.
___
* Sherlockians- fani serialu "Sherlock", Nina również do nich należała. Jeżeli chcecie obejrzeć ten serial, polecam na cda.pl Tu macie pierwszy odc.
Ps. Przepraszam za to tło, ale coś się zepsuło i nie mogę tego naprawić! Wybaczcie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz